ŚWIAT RAJDÓW /// MARCIN GÓRNY
nie jestem bogiem na drodze
– Jazda samochodem pożarniczym do akcji jest bardzo porównywalna z jazdą po odcinku specjalnym. Pędzenie na sygnale przez miasto w godzinach szczytu też sprawia dużo frajdy. Nie ma jednak mowy o podejmowaniu zbędnego ryzyka, bo dobry ratownik to żywy ratownik. W rajdach, w straży pożarnej i w pracach wysokościowych cały czas trzeba się mieć na baczności, bo żadnej sytuacji nie można przewidzieć w 100%. Na rajdzie zakręt może się okazać ciaśniejszy, niż się wydawał na zapoznaniu. Inny uczestnik ruchu drogowego może myśleć inaczej niż ja w wozie strażackim. Obcięty konar drzewa może spaść nie tam, gdzie chcemy. To nie jest strach tylko respekt do tego, co się robi, i branie poprawki na to, że zawsze może się coś wydarzyć – opowiada Marcin Górny, zwycięzca markowej klasy Opla Astry w RPP, zawodowy strażak z Żywca, mechanik i alpinista, a prywatnie kolega Tomka Adamka.
Pełny tekst znajduje się w numerze WRC.
<< powrót do spisu treści